18Africa – pierwsze wrażenia

DSC00248.JPG

18Africa jest moim 5 tytułem który popełniłem (jako print-and-play). Miałem przed jego wykonaniem duże opory, szczególnie gdy przejrzałem po raz pierwszy instrukcję i przeczytałem o losowych zasadach  dystrybucji kart. Wtedy zaważyły dwie rzeczy:

  • grafika: po prostu przecudowne na standardy 18xx karty korporacji, olbrzymia mapa, która była wyzwaniem, no i te żetony. Musiałem sprawdzić co się kryje w środku;
  • druga rzecz : dla losowości która mnie odstraszała, zrobiłem próbne losowanie kart z innych gier i okazało się że nie wygląda to aż tak źle. Jeśli korporacje będą zbalansowane to może się to udać.

Wtedy padła decyzja: OK, zrobię 18Africa, a jak się nie spodoba to kupcy się znajdą 😉

To było w maju, jeszcze przed wakacjami, przed obcięciem palucha, przed zmianą auta…. tak, tak, zrobienie 18Africa trochę trwało.

Tydzień temu grę jeszcze szlifowałem, a w ostatni piątek udało nam się grę rozłożyć. I zagrać w 4 godziny od początku do końca. I znowu zrazić do 18xx Jarka, któremu obiecałem emocje a wyszło tak sobie.

Czemu? Bo 18Africa to zupełnie nowy ląd, jeśli wydaje Ci się że lubisz osiemnastki, to znaczy że nie poznałeś ich wszystkich.

Michał pewnie zaraz będzie krzyczał że pominęliśmy kilka zasad, że mogło być inaczej i że trzeba dać grze jeszcze jedną szansę. Spoko, ja zagram jeszcze raz aby przekonać się czy mam rację.

Bo Afryka to kraina lokalnych przywódców, takich watażków którzy rządzą na swojej ziemi i mają po 10 żon. Albo jesteś jednym z nich albo dłubiesz patykiem w ziemi. W naszej grze Michał był tym co miał wiele żon, a my bawiliśmy się patykami. Jemu co chwilę sprzyjało szczęście, a my walczyliśmy z zarazą.

Dobra, przejdę do konkretów, bo w 18xx nie ma ani żon, ani patyków, ani zarazy. Są akcje przedsiębiorstw, które w 18Africa są na początku gry dystrybuowane w sposób losowy pomiędzy graczami. Po prostu wszystkie razem się pięknie tasuje i każdy z graczy dostaje po np. 10 kart. Z nich połowę każdy odrzuca, wszystkie odrzucone są następnie licytowane pomiędzy graczami, jedna po drugiej. W taki sposób tworzy nam się ręka, z której w czasie gry będziemy mogli dopiero kupić te udziały.

Myślałeś że je dostaniesz za friko? O nie, Afryka jest jednak cywilizowana, przynajmniej trochę 😉

Ale pozostała jeszcze spora kupka certyfikatów które w trakcie gry można kupić z banku. Cywilizacja tutaj jednak nie dotarła i dlatego kupujemy je trochę w ciemno. Odsłaniamy więc pierwszą z góry kartę i jeśli nam pasuje to kupujemy ją w cenie emisyjnej (nadrukowanej na karcie), tak możemy zrobić max 3 razy w naszej turze. Jeśli nie to pasujemy i tracimy turę. Mi raz udało się w ten sposób pociągnąć kartę spółki która była dużo droższa.

Nasz największy błąd był taki że odrzuciliśmy za mało spółek. Powinno zostać ich 9 a w naszej grze było ich 12! Więc stos kart nieucywilizowanych powinien się w naszej grze prawie wyczerpać, a tymczasem ciągle były w nim karty i to całkiem sporo.

Teraz pociągi: uwaga, uwaga! Pociągi się nie starzeją! 🙁 – buuu, mój ulubiony mechanizm w tej grze nie działa i nie można przez to zbankrutować. Ale pociągów nie doceniliśmy bo te lepsze tak napędzają dochody że pierwszy gracz który je pozyska od razu zostawia resztę z tyłu. One po prostu podwajają dochód, a te najlepsze nawet go mnożą przez trzy. Więc blokowanie trasy nic tu nie pomoże, po prostu, albo masz dobre pociągi albo bawisz się patykiem w piachu ;).

Spółki są uruchamiane jak w 1849, wystarczy akcja prezesa(lub 3 akcje zwykłe) i firma działa. Ale reszty akcji nie otrzymuje do skarbca, o nie. Te mogą być przecież na ręku przeciwników lub na stosie który dopiero będzie sukcesywnie odkrywany/eksplorowany. Więc jeśli masz szczęście to masz 3-4 akcje i możesz doinwestować spółkę kupując jej akcje z własnej ręki. A co potem? No właśnie, hmm, w naszej grze, Michał miał najwięcej szczęścia, szybko zebrał chyba 60% udziałów jednej ze spółek (można mieć 100% udziałów w spółce, w końcu to dzika Afryka), ktoś miał 30% pozostałych i jego spółka miała szybko kasę na inwestycje.

W ten sposób Michał nam odleciał, trochę z powodu naszych błędów, trochę z powodu braku doświadczenia. Spróbujemy jeszcze raz, zagrać zgodnie z zasadami, z wiedzą którą już mamy. Czy się przekonamy do dzikiej Afryki? Wiem jedno: na pewno kolejna gra będzie inna 😉

DSC00254.JPGDSC00240.JPGDSC00249.JPGDSC00252.JPG

1 thought on “18Africa – pierwsze wrażenia”

  1. Nie będę krzyczał, ale największy babol, który zrobiliśmy to nieodrzucenie aż 3 firm. Zamiast 87 certyfikatów (wraz z prywatnymi) mieliśmy ich 114. To 31% więcej niż powinno być! Prawidłowo na początku powinno zostać rozdysponowanych między graczy 55,2% certyfikatów, u nas było to tylko 42,08%. Przez to losowość była przeogromna i Michał (ten z Olkusza) wyszedł szybko na prowadzenie, bo akurat jego akcje w przeważającej części były rozdysponowane między graczy (a szczególnie u niego). Dodatkowo założenie spółki to tylko certyfikat prezesa, więc niektórzy z nas mogli chomikować pozostałe akcje swojej firmy w decku, ujawniając je dopiero jak cena podskoczy, a jednocześnie móc wystartować drugą firmę (bo dwie uruchomione firmy z certyfikatami prezesa to 40% udziałów, a nie 60%). Fakt, że przez tą losowość nie będzie to w 100% osiemnastka jaką znamy, ale imho warto spróbować, bo niektóre mechaniki są ciekawe. Po drugiej, prawidłowej, rozgrywce pokuszę się o swoje podsumowanie 🙂

Leave a Reply