1836jr – w krainie Beneluksu

W piątek na stole pojawiła się kolejna produkcja z serii print-and-play, autorem jest David Hecht, który ma na swoim koncie m.in. 18EU czy 18Ardennes, a nasza gra nazywa się 1836jr, a dokładniej rzecz biorąc „An 18xx Mini-Game – 1836jr – Set In The Low Countries”, Wszystko rozgrywa się na mapie państw Beneluksu czyli Holandii i Belgii.

dsc09417.jpg

Rozgrywka w tą ‘mini’ grę zajmuje do 3-4 godzin, tak że widzicie, że to naprawdę mini tytuł  😉

Zasady

Większość zasad została zaczerpnięta z 1830, są tylko drobne wyjątki od zasad. Tyczą się one mapy i spółek, które na niej działają. Poza tym, tak jak w 1830, bankructwo kończy grę i nie ma możliwości zamknięcia upadającej spółki, trzeba się więc pilnować 😉

Giełda

W tym tytule mamy pełną, cztero kolorową giełdę! (rewelacja, tego w 1889 brakuje). Przypomnę co one oznaczają: żółty – certyfikaty tych spółek nie liczą się do limitów, pomarańczowy – można mieć więcej niż 60% w spółce, brązowy kolor powoduje, że w jednej akcji można kupić więcej niż 1 akcję danej spółki!

Spółki prywatne

Jest ich 6 i są dystrybuowane pomiędzy graczami w parach na zasadzie licytacji. Pary te wydają się bardzo dobrze zbalansowane, od początku gry blokują 9 kafelków!

Mapa

Jest naprawdę malutka i bardzo ciasna, za to mamy na niej wszystko:  dalekie połączenia, góry i rzeki, miasta małe i duże, porty i połączenia dające dochód od ilości stacji (o tym zapomnieliśmy podczas gry).

Spółki publiczne

6 spółek bez żadnych dodatkowych bonusów, gra wydaje się idealna dla trzech graczy, ale myślę, że dwóch  i czterech też by coś dla siebie w niej znalazło.

Limity certyfikatów

Na trzech graczy jest tylko 13 certyfikatów, mało. Dlatego dobrze mieć/inwestować w spółki, których notowania są przynajmniej w żółtym obszarze.

Dodatkowe plusy

Tak, jest jeden olbrzymi plus. Gra ma dwa duże warianty, jeden działa na zasadach 1830, drugi korzysta z zasad 1856. Tego drugiego jeszcze nie grałem, nie czytałem nawet tej instrukcji, tak że niewiele wam o nim powiem. Wiem tylko, że jest jedna dodatkowa spółka publiczna, która zaczyna w dowolnym miejscu na planszy i w tym wariancie spółki publiczne mogą brać pożyczki.

Sama gra, rewelacja, dzięki pełnej giełdzie, małej mapie i stosunkowo małemu bankowi (6000 franków), gra się szybko i uwaga, uwaga: do samego końca budowaliśmy tory w naszych obu grach!

Tak, tak, w piątek zagraliśmy w 1836jr dwa razy, najpierw u Ani, a potem zmieniliśmy miejscówkę i zagraliśmy po raz drugi. Więc nawet w ostatniej fazie, gdy już wiadomo było, że pęknie bank, budowaliśmy całkiem nowe tory które otwierały np. dalekie połączenia.

W obydwu naszych grach dużo się działo i każda z nich to inna historia, przygoda czy wyścig spółek o przetrwanie 😉

W pierwszej grze, niefortunnie otworzyłem GCL, które generalnie jest mocno zablokowane od samego początku, przez spółki prywatne. Cóż, Michał zaczął je skupować i wkrótce okazało się, że przypadkiem przejął mi prezesostwo, uff, z niewielką stratą sprzedałem resztę udziałów i otworzyłem firmę NBDS, która miała blisko do bogatego Amsterdamu. Zrobił się podział na obóz południowy, w którym Michał z Maćkiem, nawzajem się bili, oraz południowy, w którym przez długi czas, sam rozwijałem się w okolicach Amsterdamu 🙂

Wyścig technologiczny, tzw. train rush, jest w tym tytule masakryczny. Część pociągów udało nam się uruchomić tylko raz, i jeśli ktoś nie uzbierał to dopłacał własną gotówką. Z gier, które poznałem, w tej wyścig jest wyjątkowo bolesny i tak być powinno 😉

Drugą grę zaczęliśmy krótko po pierwszej w nocy i czuć było już zmęczenie, w pewnym momencie mój mózg odmówił współpracy i stwierdził, że tego nie policzy ;), na szczęście Michał mi pomógł i przywrócił wiarę w to, że zagramy drugi raz do końca 🙂

No i druga gra to całkiem inna historia, inne otwarcia, inne spółki prywatne. Tylko nadmienię, że działo się wiele i nie obyło się bez wbijania noża w plecy, czyli robienia kogoś prezesem spółki bez kasy i pociągów, pewnie było to możliwe tylko dzięki późnej godzinie, niemniej to jedna z fajnych cech osiemnastek.

I uwaga, uwaga, odkryłem jeszcze jedną fantastyczną cechę pełnej, 4 kolorowej giełdy, otóż Maciek miał duże udziały w jednej z moich spółek, była ona notowana stosunkowo tanio i dawała bardzo fajny dochód. Najlepiej byłoby ją wyczyścić z kasy i pociągów i przekazać Maćkowi, niemniej nie mogłem tego zrobić, bo w kolejnej rundzie giełdowej był on przede mną w kolejności i mógł się przed tym obronić. Ale co tam, wymyśliłem inny plan ;), wyczyściłem ją do cna w rundzie operacyjnej i w rundzie giełdowej zmusiłem Macka do sprzedaży jej akcji, inaczej sam zostałby jej prezesem, bo ja bym je sprzedał. Także spółka zleciała do brązowego obszaru, z którego mogłem już spokojnie w jednym ruch wykupić wszystkie jej akcje i stać się 100% udziałowcem w tej spółce, fantastyczny plan 😀

Punktacja pierwszej gry: magole 4597 / Maciek 4220 / Michał 3928

Punktacja drugiej gry: magole 6595 / Michał 4759 / Maciek 3962

Podsumowanie: dzięki wszystkim cechom 1830, ciasnej mapie i krótkiej grze (jak na standardy 18xx), gra trafia na podium obok 1849 i dostaje ode mnie 9.5 na bgg. Do 10 zabrakło grafiki nad którą musimy trochę popracować przed jej wydrukowaniem: zrobiłem jednolite kafle torów, poprawiłem plansze, do poprawienia zostały akcje prezesa (bo teraz różnią się od reszty tylko opisem 10-20%.  1836jr nie zostało nigdy wydane, jeśli chcecie w nią zagrać to albo pnp, albo zapraszamy na nasze śląskie spotkania 🙂

Liked it? Take a second to support RailsOnBoards on Patreon!

2 thoughts on “1836jr – w krainie Beneluksu”

  1. Brzmi świetnie. Mając 1830, trzeba drukować żetony torów? (czasem różne gry korzystają z tej samej puli) Gdzie w sumie można to sprawdzić?

Leave a Reply